Artykuły
Słoneczna Strona Alp! - Słowenia.
Wiosna to czas, kiedy wszystko budzi się do życia.
To idealna pora, aby posmakować nieco adrenaliny, a najlepszym do tego miejscem jest… Słowenia.
więcej >>>
Słoneczna Strona Alp!
Autor: Marta Norberciak

Wiosna to czas, kiedy wszystko budzi się do życia. Moim życiem jest nurkowanie, więc nawet niewielkie ocieplenie klimatu, budzi we mnie nadzieję na rychłe kąpiele. Po sennym okresie zimowym mamy też ochotę na coś szalonego.
To idealna pora, aby posmakować nieco adrenaliny, a najlepszym do tego miejscem jest… Słowenia.
Bovec to mała miejscowość położona w dolinie Soči w samym sercu Alp Julijskich. W odległości około 900 km od Krakowa. Dolina jest otwarta od południa w stronę morza Adriatyckiego, co daje niepowtarzalny klimat. Bovec i jego okolice to „Mekka” dla chcących aktywnie spędzić wolny czas. Rzeka Soča zwana perłą Alp Julijskich płynie szeroką doliną w otoczeniu najwyższych szczytów Słowenii. Przejrzysta, krystaliczna woda, skały, zieleń, sprawiają, że jest to najbardziej popularne miejsce spływów górskich w Europie. Okolice Bovec’a to również doskonałe miejsce do uprawiania canyoningu, wspinaczki, górskich wędrówek ( Kanin,Triglav), skoków bungee oraz wielu innych dyscyplin z „adrenaliną”.
Kiedy pierwszy raz dotarłam na Słoneczną stronę Alp, jak określa się Alpy Julijskie,.ze zdumieniem patrzyłam na to niezwykłe miejsce. Malownicze miasteczko Bovec i jego okolice, to przykład dzieła sztuki autorstwa matki natury. Wysokie góry i zielone doliny, jaskinie i głębokie kaniony.
Szczególnie utkwił w mojej pamięci canyoning, który łączy w sobie elementy sportów wodnych i powietrznych a dokładnie technik alpinistycznych.


Idea jest prosta. Uzbrojeni w kombinezon neoprenowy, kamizelkę oraz w kask i uprząż podążamy z biegiem górskiej rzeki. Po drodze pokonujemy różne przeszkody, takie jak progi, tobogany i kaskady oraz wodospady. Techniki wykorzystywane w pokonywaniu przeszkód są różne, od emocjonujących czasami kilkunastometrowych skoków do zjazdów w toboganach oraz z wykorzystaniem liny. Tobogany to miejsca przypominające zjeżdżalnię wodną. Siadamy i jazda w dół. W kanionach często jedyna droga prowadzi w dół.


Zamknięci miedzy ścianami Kanionu w wodzie o krystalicznej górskiej przejrzystości możemy podziwiać potężną moc płynącego strumienia oraz form powstałych w wyniku jego działalności erozyjnej. Kolejna przeszkoda to progi i wodospady. Skok z 10 metrów do małej misy wodnej utworzonej przez prąd wsteczny powstający u podstawy wodospadów. Głębokość dochodzi do kilku metrów, jest, więc wystarczająca. Stoisz nad krawędzią… Napierająca woda nie pozostawia czasu do namysłu. Z dołu widzisz znak O.K, Skacz!!! Huk wody, emocje! Nie dam rady! Nie skacze! Raz, dwa, trzy! Czujesz powietrze, kilka sekund i nagle wpadasz w zieloną toń wody. Coś niesamowitego!

Hydrospeed, to kolejne szaleństwo, którego miałam okazję spróbować. Hydrospeed, podobnie jak canyoning, bazuje na kontakcie z wodą, czyli coś dla mnie. To spływ rwącą górską rzeką z użyciem specjalnej, krótkiej deski. Uzbrojeni w pianki neoprenowe, kamizelki ratunkowe, płetwy, kaski, z deską w rękach. Wyglądamy jak hokeiści, którzy ruszają na podbój żywiołu. A jest, z czym walczyć, uwierzcie mi. Kilka wskazówek od instruktora i do wody! Podstawowa zasada: nie wypuszczaj deski i unikaj kontaktu z kamieniami. Więc ruszamy! Na początku spokojnie, mijamy jeden zakręt, potem następny. Upss…, kolejna skała po drodze. Nic się nie dzieje, nie ma czasu na drobnostki, lecimy dalej. Wiry, zakręty, totalne wariactwo! Tylko my i woda. Sami z żywiołem.
Po takim nagromadzeniu adrenaliny, przyszedł czas na dzień odpoczynku – oczywiście aktywnego. Spacer po okolicy oraz wspinaczka skałkowa. Nie może być nic piękniejszego dla skołatanego stresem serca. Uprząż, lina, dobre buty, kilka dodatkowych gadżetów to wszystko, czego nam potrzeba do wspinaczki skałkowej. Reszta zależy od nas. Napinamy mięśnie, kombinujemy, mocujemy się ze skałą. Wreszcie docieramy na szczyt i doświadczamy „nirwany”: piękne widoki, poczucie przestrzeni i wolności.

Fizyczne zmęczenie wzmaga apetyt. Miejscowe lokale kuszą specjałami. Dostrzec tu można wpływy kuchni włoskiej, austriackiej oraz bałkańskiej. Od pięciogwiazdkowych restauracji serwujących wykwintne dania, po urokliwe, klimatyczne knajpki. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Bovec- urocze, małe miasteczko, takie idealne na naszą wiosenną burzę hormonów. I chociaż to nurkowanie jest moją pasją, jestem zwolenniczką poszerzania swoich horyzontów. Każde nowe doświadczenie czyni nas bogatszymi.


